Henderson
Creek Zjechaliśmy z autostrady i skręciliśmy w polną drogę. Wejście zablokował łańcuch. Nożyk do rozwiązał problem. Ugasiliśmy pożary i zatrzymaliśmy się pod sosnami, które szeptały jak konspiratorzy.
Klub otaczał drzewa – żadnego ryku, tylko ciche skupienie. Ratunek, nie wojna.
“Możesz zostać z samochodami” – mówi Grizz.
Potrząsnąłem głową. – Muszę iść na całość.
Udaliśmy się do chaty. Cienki pasek światła sączył się przez brudne okno. W środku zadrżał męski głos, piskliwy i złośliwy: – Nikt po ciebie nie przyjdzie, mój chłopcze. Nigdy cię tu nie znajdą. »
